Home

FOREIGN POLICY: Belarus-European Union, Belarus-IMF, Belarus-Russia, Belarus-Lithuania, Belarus-Poland, Belarus-Turkey
SECURITY: Belarusian Nuclear Power Plant, Economic Crisis in Belarus, OSCE - Belarus, NATO and Belarus
TOPICS: death penalty in Belarus, Belarus and Eastern Partnership, Euronest, Belarus silent actions, Breivik in Belarus, Belarus in the Wikileaks
PERSONS: Lukashenka (Lukashenko), Byalyatski (Bialacki, Bialiatski, Beliatski), Bandarenka (Bondarenko), Maira Mora, Аndrzej Poczobut, Carl Bildt, Ferenc Kontra
ORGANISATIONS: Belneftekhim, BelAZ, Belomo, BelTechExport

Switch to English Version Pereiti k russkoi versii

Dialogue for security. The official site of non-governmental  association ]]>Foreign Policy and Security Research center]]> (Minsk, Belarus)

Biznes po białorusku - Gazeta.pl

Fot. Vasily Fedosenko/Reuters/Forum

Wolny handel pod pomnikiem Lenina w miasteczku Wilejka, 23 października 2011 r.



SONDAŻ



Czy wierzysz, że biznes białoruski będzie się rozwijał?

Tak, myślę, że wcześniej czy później to musi nastąpić

Tak, ale dopiero gdy Łukaszenka przestanie być prezydentem

Nie, powoli system rozprawi się ze wszystkimi prywatnymi przedsiębiorcami



Na początku swoich rządów Aleksander Łukaszenka zapowiedział, że niebawem uściśnie dłoń ostatniemu białoruskiemu przedsiębiorcy. W międzyczasie nazywał ich "wszawymi pchłami". A jednak po 17 latach jego rządów prywatny biznes na Białorusi nadal istnieje. "Prywaciarze", czyli ludzie, którzy pracują na siebie, stanowią 5,8 proc. ogólnej liczby pracujących. To już samo w sobie jest sukcesem. Monstrualnie rozbudowany system kontroli, często zmieniające się i wewnętrznie sprzeczne prawo oraz różna jego wykładnia stwarzają klimat, w którym każdy może być pewny jednego - jeżeli służby się do ciebie przyczepią, to coś znajdą. Jak w tych warunkach radzą sobie białoruscy przedsiębiorcy?

Zasada nr 1. Małe jest bezpieczne

- Najważniejsze nie wybijać się ponad przeciętność. Wtedy nikogo nie będziesz obchodzić i możesz spokojnie żyć - mówi Dzmitryj, 40-letni przedsiębiorca z Mińska. I dodaje: - Władza świadomie stwarza takie warunki, by każdy z nas musiał naruszyć prawo. Taki jest ich pomysł na przedsiębiorców: trzymać wszystkich pod kontrolą.
Układ według Dzmitryja jest taki: "Wy po trochu coś kręcicie. My na to pozwalamy. Za to wy się stosujecie do naszych reguł i nie zadzieracie z władzą". Dzmitryj biznesem zajął się na początku lat 90. - Zaczynałem od zwykłego ksero - wspomina z dumą.
Kopiarki były wtedy nowością. Dzmitryj zainwestował pożyczone pieniądze i otworzył punkt usługowy. Dziś mieszka pod Mińskiem w niewykończonym jeszcze domu. W jednym pokoju stoi sprzęt poligraficzny. Na nim Dzmitryj drukuje broszury z konferencji naukowych bądź materiały dla różnych urzędów państwowych.
- Moi klienci to ci, którzy wydają broszury w niewielkim nakładzie. Kilkaset egzemplarzy. Wtedy nie opłaca się im iść do drukarni. Taniej jest u mnie - tłumaczy.
Klientów ma stałych i pod dostatkiem. - Ostatnio nawet dla białoruskiego biura Związku Białorusi i Rosji drukowałem materiały z konferencji - chwali się.

Władza jednak regularnie rzuca mu kłody pod nogi. - Raz na jakiś czas wydają rozporządzenie, żeby wszystkie urzędy państwowe współpracowały tylko z państwowymi drukarniami. Zazwyczaj wtedy przez jakiś czas mam mało klientów. Jednak moja propozycja jest atrakcyjna, więc po pół roku wszystko wraca do normy. Znowu idą do mnie urzędy państwowe. I tak do następnego razu - opowiada.
- Nie chciałbyś kiedyś stać się naprawdę bogaty? - pytam.
- Jestem realistą. Dlatego wybieram spokojne, wolne życie, a nie jakiś ryzykowny wyścig, który ma wielkie szanse skończyć się więzienną celą - odpowiada.

Kilka lat temu Dzmitryj był współzałożyciem dużej poligraficznej firmy. Biznes szedł świetnie.
- Ruszyliśmy z masową produkcją nalepek reklamowych. Zadzwonił konkurent i wprost powiedział, że jak nadal będziemy to robić, to już po nas - wspomina.
Konkurent miał na myśli ściągnięcie kontroli finansowych i podatkowych. Podkreślił, że ma odpowiednie znajomości.

- Ustąpiliśmy. Przecież nie chodzi o wojnę, tylko o zarabianie. Najśmieszniejsze, że do dziś nie wiem, czy to była realna groźba, czy blef. Postanowiliśmy nie sprawdzać - mówi.
Dzmitryj mieszka we własnym domu, ma dobry zachodni samochód. Jego żona nie pracuje. Dzmitryj władzy nie lubi, ale z nią nie zadziera, zgodnie z przysłowiem: "Umnyj w goru nie pojdiot - umnyj goru obojdiot" (Mądry w góry nie pójdzie - mądry góry ominie). Mówi, że jest szczęśliwy.

Zasada nr 2. Każdy trochę kręci

Jedziemy nową toyotą cami. Samochód płynie po ulicach Grodna. Gra przyjemna ]]>muzyka]]>. Widać, że kierowca, 39-letni Sasza, spędził tysiące kilometrów za kółkiem. Od kilkunastu lat sprowadza używane zachodnie ]]>samochody]]>.
- Przepisy? - śmieje się. - Mój kolega handlujący komputerami postanowił, że będzie trzymał się wszystkich przepisów. Bo to bezpieczne, a poza tym on miał takie przekonania. Ech, idealista... I co? Nie dało się! Gdyby się tego trzymał, musiałby od razu zamknąć biznes.
Kolega musiał więc - tak jak wszyscy białoruscy przedsiębiorcy - zacząć "trochę kręcić": coś sprzedać poza księgowością, gdzieś nie dopłacić podatku, gdzieś "posmarować" kontrolerowi, który przyszedł z niezapowiedzianą wizytą. - Wpędzało go to w depresję - wspomina Sasza.
Na szczęście dziś kolega jest obywatelem Kanady. Tam może żyć i pracować zgodnie z przepisami, nie płacić łapówek i czuć się wzorowym obywatelem. Sasza zaś nadal "trochę kręci", prowadząc biznes na Białorusi. Ale miesięcznie, w zależności od sytuacji, zarabia od tysiąca do nawet kilku tysięcy dolarów.

- Na życie mi starcza - uśmiecha się. Ma czteropokojowe mieszkanie, dwa samochody i jeszcze mieszkanie w Druskiennikach na Litwie.
Jego historia jest typowa dla białoruskich przedsiębiorców. Pierwszy biznes, który zaczynał jako uczeń technikum, jeszcze w czasach ZSRR, to był nielegalny handel deficytową wówczas wódką. Później na czarno pracował w Wielkiej Brytanii. Po powrocie zarobione pieniądze włożył we własny interes. Na początku lat 90. popularnością wśród Białorusinów zaczęły się cieszyć zachodnie samochody. - Żyguli czy łada to był już obciach. Symbolem sukcesu był mercedes. Kogo nie stać było na merca, przynajmniej chciał mieć volkswagena - wspomina.
Szasza zaczął sprowadzać samochody. Temu biznesowi - z krótką przerwą na handel słodyczami - pozostaje wierny po dzień dzisiejszy. - Biznes po białorusku? - zastanawia się. - Coś zaczyna przynosić dochód, państwo to zauważa i zaczyna przyciskać. Dlaczego? Myślę, że z zazdrości.
Sasza wie, co mówi. Na jego oczach państwo wypowiedziało wojnę handlarzom samochodami. Wcześniej było tak: sprowadzasz wóz, sprzedajesz, płacisz podatki i wszystko jest OK. Nagle postanowiono to "uporządkować". Z dnia na dzień okazało się, że obywatel Białorusi może sprowadzić w ciągu roku jeden samochód na własny użytek. Racjonalnie wytłumaczyć to jest trudno. Białoruś nie produkuje samochodów, więc nie ma mowy o obronie własnego rynku.

Sasza nie poddał się. Wymyślił schemat. On kupuje samochód w Niemczech. By oficjalnie sprowadzić go na Białoruś, potrzebny jest mu pośrednik - osoba, która zarejestruje się w urzędzie celnym jako właściciel samochodu i weźmie na siebie formalności związane ze sprowadzeniem auta. Za 200 dolarów Sasza nie miał żadnych problemów ze znalezieniem w Grodnie kogoś, kto podjąłby się tego zadania. Potem samochód był na rynku sprzedawany prawdziwemu klientowi. Sasza zarabiał swoje i znowu ruszał w drogę.
- Handel samochodami? Ja nie mam z tym nic wspólnego. Ja tylko świadczę usługi transportowe - śmieje się, wspominając, jak tłumaczył się w urzędzie skarbowym.

W 2010, po podpisaniu unii celnej z Rosją i Kazachstanem, Białoruś na rok zawiesiła wprowadzenie rosyjskich ceł na samochody (kilkakrotnie wyższych niż białoruskie). Z ostatniej szansy na tanie zachodnie samochody postanowiły skorzystać dziesiątki tysięcy Białorusinów. Popyt na auta skoczył pod niebiosa. Dla Saszy oznaczało to sprowadzanie do dziesięciu samochodów miesięcznie. Schemat z podstawionym klientem działał bez zarzutu. Podobnych schematów prowadzenia biznesu jest mnóstwo i to w każdej dziedzinie. Niezależne białoruskie media twierdzą, że tak działa 80 proc. białoruskich przedsiębiorców.
Rok później, po wprowadzeniu wyższych ceł, rynek samochodowy zamarł.
- Cło jest zabójcze. Średnio jakieś 10 tysięcy euro płaci się za sprowadzenie samochodu. Na Białorusi mamy praktycznie zero transakcji. Na szczęś-cie jest rynek rosyjski i kazachski - mówi Sasza.
Tam Sasza nie musi "świadczyć usług transportowych", tylko normalnie handluje samochodami.

Zasada nr 3. Przyjaźnić się z władzą

Pan Aleksander długo nie zgadzał się na rozmowę. Musiałem obiecać, że nie tylko nie podam jego nazwiska, ale nawet miasta i rodzaju działalności. W biznesie jest od lat 90. Jest szefem dużej, dobrze prosperującej firmy. - Białoruś to kraj dużych możliwości - zaczyna. - Tylko trzeba znać odpowiednich ludzi. A przede wszystkim mieć wyobraźnię i rozumieć, jak funkcjonuje państwo, w którym żyjesz - odpowiada.

To ostatnie wydaje się najważniejsze. Według pana Aleksandra nie chodzi o banalne łapówki - o których zresztą nie chce w ogóle rozmawiać - ale o coś, co na Białorusi określa się ładnym terminem: socjalna odpowiedzialność biznesu. A oznacza to wydawanie przez przedsiębiorców własnych pieniędzy na cel wskazany przez władze.
- Powiedzmy, że do naszego miasta przyjeżdża ważna delegacja. Gości trzeba nakarmić, trzeba jakiś program kulturalny zapewnić. W budżecie nie ma na to środków. Do kogo pójdą władze? Do właściciela dobrej knajpy - opowiada pan Aleksander. - Ten, jak ma olej w głowie, to zorganizuje wszystko na najwyższym poziomie. Pieniędzy za to nie weźmie, zresztą nikt mu za to nie zamierza płacić. Goście zadowoleni, lokalne władze szczęśliwe i przedsiębiorca też. Ma plusa u władz. To naturalna sprawa - mówi.

Urząd miejski może też zbierać kwoty na jakiś cel. - Wzywają przedsiębiorców, bo buduje się obiekt sportowy krajowego znaczenia - mówi.

- Pałac lodowy? - dopytuję.

- Po co szczegóły? - oburza się pan Aleksander.

W każdym razie prywatne firmy budowlane muszą też w tym uczestniczyć. Oczywiście dostaną mniej niż cena rynkowa. Ale obiekt się buduje na rozkaz Aleksandra Łukaszenki. Więc każdy rozumie, że sprawa jest poważna, a przy innej okazji władza się odwdzięczy i stworzy możliwość odrobienia strat.
- Jeżeli umiesz dogadać się z ludźmi, wszystko będzie w porządku. Przyjaźń z władzą popłaca - mówi.

Pan Aleksander wierzy, że białoruski biznes może zarabiać nie tylko na siebie, ale również na urzędników, pałace lodowe, kluby hokejowe.

- To jest swego rodzaju podatek. I ja tak to traktuję - mówi.

External source of this news: http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35235,11150109,Biznes_po_bialorusku.html
The Forsecurity.org is not responsible for the content of external websites. However, the Experts of the Foreign Policy and Security Research center can comment the news from external sources. Foreign Policy and Security Research center created by leading Belarusian scientists, experts in the field of history, law, diplomacy in 2008 (Minsk, Belarus). Our spokepersons act as experts in the evaluation of current events in Belarus and abroad. The FPS Office of Media Relations helps members of the news media set up interviews with FPS experts, produces news releases to inform the media and public about FPS research and corporate news, and works with FPS researchers to produce op-eds for publication. The fastest way to get a response to a media interview or op-ed request is to email us. See also section Contacts. Feel free to contact us.

Email Subscribers Only Getting Updates Once A Day


FOR PARTNERS

The FPS Research Center is a nonprofit institution that helps improve policy and decisionmaking through research and analysis. FPS focuses on the issues that matter most such as national security, international affairs, and more. As a nonpartisan organization, FPS operates independent of political and commercial pressures. We serve the public interest by helping lawmakers reach informed decisions on the nation's pressing challenges. Foreign Policy and Security Research Center has the capacity to implement scientific programs, to conduct sociological research, scientific conferences, seminars and lectures. We are open to cooperation with representatives of state agencies, research centers, political parties, international civil society organizations.

FOR MEDIA

Foreign Policy and Security Research center created by leading Belarusian scientists, experts in the field of history, law, diplomacy in 2008 (Minsk, Belarus). Our spokepersons act as experts in the evaluation of current events in Belarus and abroad. The FPS Office of Media Relations helps members of the news media set up interviews with FPS experts, produces news releases to inform the media and public about FPS research and corporate news, and works with FPS researchers to produce op-eds for publication. The fastest way to get a response to a media interview or op-ed request is to email us.

EMAIL US

 You can contact any of our experts (to do this, simply enter his name),  CEO of our Center, or simply ask the site administrator.

We are from Minsk (Belarus)

We are from the Foreign Policy and Security Research Center

Learn more about our interests here

 Please be sure that your email address is correct otherwise we can not contact you.

For example, your mobile phone number with country code

Image CAPTCHA
Enter the characters shown in the image.

]]> fir.bsu.by]]>


]]> EUXTV]]>
]]> consilium]]>

]]>Rambler's Top100]]>